W powszechnym odczuciu chrapanie to dolegliwość, która dokucza jedynie otoczeniu. Takie podejście sprawia, że uciążliwy zwyczaj małżonka staje się co najwyżej przedmiotem niewinnych żartów podczas rozmów w rodzinnym gronie.

Tymczasem bagatelizowane przez wszystkich chrapanie to u wielu osób poważny problem medyczny. Mało kto bowiem zdaje sobie sprawę, że donośne chrapanie może być przyczyną schorzeń i, w konsekwencji ich powstania, nie rokuje długowieczności. Co gorsza skala problemu jest dość znaczna. Około 10% dorosłych ludzi chrapie wystarczająco głośno, by być słyszanymi w sąsiednim pokoju. Dotyczy to zwłaszcza mężczyzn, u których problem narasta wcześniej, często już od 20 roku życia. Kobiety z reguły zaczynają chrapać dopiero po czterdziestce, ale u obu płci liczba chrapiących osób rośnie wraz z wiekiem. Po 60 roku życia – jak wskazują dane epidemiologiczne – chrapie już co najmniej 40 – 50% badanej populacji.

Przyczyną tego tak powszechnie występującego zjawiska z zasady są pojawiające się z wiekiem zmiany budowy dróg oddechowych: wydłużenie podniebienia i języczka oraz duże migdałki. Zmiany te występują u ponad 90% chrapiących osób. Chrapaniu sprzyjają również skrzywienie przegrody nosa, duży język i skłonność do jego zapadania się.

Opisane anomalie nie stanowią przeszkody w przepływie powietrza w ciągu dnia dzięki odpowiedniemu napięciu mięśniowemu. Po zaśnięciu zaś – wskutek spadku tego napięcia – dochodzi do zwężenia dróg oddechowych. Przeciskające się powietrze wprawia wówczas w drgania podniebienie wywołując efekt akustyczny znany jako chrapanie.

Nie sam efekt dźwiękowy stanowi jednak istotę problemu. Z medycznego punktu widzenia zagrożeniem dla pacjenta są poprzedzające chrapanie przerwy w oddychaniu (bezdechy). Są one konsekwencją zupełnego braku drożności dróg oddechowych. Jeśli trwają ponad 15 sekund i ich liczba przekroczy ustaloną normę mamy prawo mówić o tzw. zespole bezdechów w czasie snu.

Nikt z nas w ciągu dnia nie lubi i nie potrafi długo nie oddychać. A u niektórych pacjentów z tym zespołem w ciągu nocy bezdechy dochodzą nawet do kilkudziesięciu sekund i mogą się często powtarzać. Co się wówczas dzieje w organizmie? Spada stężenie tlenu we krwi (powodując między innymi niedotlenienie mózgu), znacznie zwalnia się akcja serca (może dojść do zaburzeń jego rytmu), wzrasta stężenie adrenaliny (tak jak w czasie stresu) i rośnie ciśnienie krwi.

Po kilku latach nawracania bezdechów może dojść do pojawienia się nadciśnienia tętniczego, niekiedy znacznej otyłości, nie mówiąc o ciągłym niewyspaniu. Pacjent zaczyna przypominać otyłego i stale sennego Pickwicka z powieści Dickensa. Niemożność regeneracji sił w czasie snu początkowo daje tylko uczucie braku wypoczynku po przespanej nocy, z czasem stałe znużenie (charakterystyczne jest popołudniowe zasypianie przed telewizorem) i utrudniającą funkcjonowanie senność. Jest ona szczególnie groźna u kierowców. Jednak najbardziej zagrożone przez chrapanie są osoby ze schorzeniami serca: znane są przypadki nawet śmiertelnych zejść podczas długotrwałego bezdechu w nocy.

Co należy począć z sennym w ciągu dnia i chrapiącym w nocy mężem? Przede wszystkim trzeba się upewnić, czy rzeczywiście miewa bezdechy w nocy. Jeśli obserwacja snu to potwierdzi wskazana jest konsultacja u laryngologa, który pokieruje dalszym postępowaniem. Właściwa diagnoza oraz leczenie mogą bowiem pomóc obojgu małżonkom.